Członkostwo w kościele

Jak lokalny kościół zachowuje ewangelię

Autor Caleb Morell

Caleb Morell jest pastorem pomocniczym w Capitol Hill Baptist Church i autorem A Light on the Hill. Twitter: @calebmorell.
Article
02.13.2026

Jak kościół pozostaje wierny ewangelii? Co sprawia, że zbór rozkwita przez pokolenia, zamiast dryfować ku kompromisowi? W epoce wstrząsów kulturowych i wyzwań duszpasterskich przetrwanie kościoła głoszącego ewangelię nigdy nie jest gwarantowane. Kościoły się dzielą, pastorzy przychodzą i odchodzą, a zbory się męczą. A jednak przez blisko 150 lat Bóg zachował świadectwo Capitol Hill Baptist Church w Waszyngtonie.

Historia tego kościoła to nie opowieść o gładkim rejsie, lecz o próbach, potknięciach i okupionej wysiłkiem wytrwałości. A jednak kościół ten został ukształtowany przez lata modlitwy, odważnego głoszenia, zwyczajnej wierności i niezłomnej wytrwałości. Od garstki wierzących, którzy w 1867 roku zgromadzili się w małym domu na modlitwę, przez zmagania o wierność teologiczną w XX wieku, po cichą odwagę trwających członków, którym łatwiej byłoby odejść, jest to historia niezwykłego dzieła Boga przez zwyczajne środki.

Co podtrzymuje jasny płomień ewangelii w lokalnym kościele? Bardziej niż strategie czy programy, te same środki, których Bóg używał przez całą historię: modlitwa, głoszenie, ludzie i wytrwałość.

Modlitwa

Historia Capitol Hill Baptist Church rozpoczyna się od kobiety, o której mało kto słyszał: 23-letniej Celestii A. Ferris. W 1867 roku Celestia zgromadziła w swoim domu kilka osób, aby modlić się o założenie kościoła baptystycznego w Capitol Hill. Wówczas nie było tam żadnego kościoła jakiegokolwiek wyznania, więc się modlili. Nikt z nich nie miał dyplomów seminariów duchownych ani wielkich tytułów – byli to po prostu ludzie z brzemieniem na sercu, proszący Boga o prowadzenie. Modlili się przez cztery lata, zanim rozpoczęli szkółkę niedzielną, aby dzielić się ewangelią z dziećmi i rodzinami. Tak rozpoczęła się historia Capitol Hill Baptist Church.

Ryc. 1: Celestia A. Ferris (1844–1924), z czułością wspominana jako „założycielka” Capitol Hill Baptist Church dzięki spotkaniu modlitewnemu, które zapoczątkował w swoim domu w listopadzie 1867 r.

Celestia dorastała w Waszyngtonie w jednych z najbardziej burzliwych lat historii USA, podczas wojny secesyjnej, gdy podzielone miasto doświadczało głębokich rozłamów, także w kościołach. Sama Celestia należała do kościoła, który rozpadł się w trakcie wojny. Wiedziała, że lokalny kościół nie jest instytucją naturalną, lecz nadprzyrodzoną i dlatego może być zbudowany i utrzymany tylko nadprzyrodzonymi środkami. Więc się modlili.

Zastanawiam się, czy więcej kościołów mówi o znaczeniu modlitwy, niż faktycznie ją praktykuje. Czy nie zapomnieliśmy o jej wadze? Wśród rozmów o planowaniu strategicznym, marketingu i multiplikacji, czy nie zamieniliśmy Bożych środków na ludzkie metody? Często czyny mówią głośniej niż słowa.

Z perspektywy nieba nie wątpię, że modlitwa jest najważniejszym składnikiem podtrzymującym ewangeliczne świadectwo kościoła. W mieście pełnym pomników dawno zapomnianych ludzi, którzy mieli doczesne znaczenie, przykład Celestii Ferris trwa jako świadectwo mocy modlitwy. Raz po raz w historii CHBC modlitwa, zwłaszcza wspólna, była sekretem, który podtrzymywał kościół w trudnościach i zmianach. Byli tak oddani modlitwie, że na początku rozważali nazwę „Kościół Modlitwy”.

Jaką rolę odgrywa modlitwa w życiu waszego kościoła? O co prosicie dzisiaj, na co Bóg może odpowiedzieć za 50 czy 100 lat? Jak pokorna, dziecięca zależność Celestii Ferris od Boga w modlitwie może coraz bardziej cechować nasze zakładanie kościołów?

Głoszenie

Capitol Hill Baptist Church rzeczywiście cieszył się obfitością obdarowanych kaznodziejów i wybitnych osobistości. Jak skomentował protokolant Francis McLean w 1892 r.: „Jeśli czymś jesteśmy rozpieszczeni, to dobrym głoszeniem”. I rzeczywiście, wyróżniającym znakiem Bożej łaski dla tego kościoła byli wierni mężowie, którzy zwiastowali ewangelię z jego kazalnicy.

Jednym z punktów zwrotnych w posłudze Słowa był okres posługi K. Owena White’a w połowie XX wieku. Przed jego przybyciem kazania w Metropolitan (tak wówczas nazywał się kościół) były głównie tematyczne, często oparte na jednym wersecie, zarówno rano, jak i wieczorem. White był przekonany, że zbór musi być karmiony całą wolą Bożą. 1 października 1944 r. rozpoczął pierwszą konsekwentną serię kazań ekspozycyjnych z Księgi Nehemiasza. W biuletynie zachęcał do czytania biblii: „Weź biblię i w tygodniu przeczytaj rozdział, którym zajmiemy się w następną niedzielę”.

Ryc. 2: K. Owen White prowadzi nabożeństwo chrztu w Metropolitan Baptist Church. To był jeden z 848 chrztów w ciągu pięciu lat jego posługi.

Wierność Pismu u White’a nie słabła. W następnym roku rozpoczął 22-częściową serię kazań przez Ewangelię Jana pt. „Abyście wierzyli”, prosząc członków o lekturę odpowiedniego rozdziału przed kazaniem. Jego głoszenie nie było sentymentalnym moralizowaniem, które charakteryzowało niektóre wcześniejsze dekady, lecz było odważne, biblijne i głęboko przekonujące. Jak wyjaśniał, tylko Słowo Boże może zaspokoić najgłębsze potrzeby człowieka:

Nigdy nie będzie zamiennika dla kaznodziejstwa ewangelii! Oprawa, teatralne zdolności, pomoce audiowizualne, piękny wystrój, osobiste poradnictwo – wszystko to może mieć swoje miejsce, ale nie zastąpi prostego zwiastowania ewangelii przez kogoś, czyje serce płonie, a usta są namaszczone Duchem Boga.

Bóg niezwykle pobłogosławił głoszenie White’a. W zaledwie pięć lat kościół ochrzcił 848 nowych nawróconych, z których każdy przechodził pięciotygodniowy kurs dla członków i rozmowę z diakonami przed chrztem. Nie były szukanie przebudzenia opartego na emocjonalnych wezwaniach, lecz owoc cierpliwej, napędzanej Słowem posługi. White wiedział, że wzrost kościoła niezakorzeniony w Piśmie nie przetrwa.

Kościoły nie pozostaną wierne ewangelii bez wiernych kaznodziejów Słowa. Historia dowodzi: jaki kaznodzieja, taki kościół. Zbór może trwać przy biblijnej nauce jedno czy dwa pokolenia, lecz bez zdrowego głoszenia ewangelia zostanie przyjmowana za pewnik zaniedbana, a w końcu utracona. Módlmy się, by Pan powoływał i podtrzymywał pastorów, którzy nie cofną się przed głoszeniem prawdy, lecz będą śmiało zwiastować cały zamysł Boży w swoich kościołach.

Zwyczajni ludzie

Historia CHBC to nie tylko katalog znanych kaznodziejów. Choć silni liderzy i potężni kaznodzieje odgrywają swoją rolę, prawdziwe dzieło zachowywania ewangelii dokonuje się w cichym, wiernym życiu zwyczajnych świętych.

Jednym z takich przykładów jest Agnes Shankle. W przeciwieństwie do pastorów stojących za kazalnicą Agnes nigdy nie miała oficjalnego tytułu ani nie przykuwała co tydzień uwagi kościoła. Była „tylko” nauczycielką szkółki niedzielnej. Jednak stanęła na wysokości zadania, gdy zaszła taka potrzeba.

Ryc. 3: Wieloletnia nauczycielka szkółki niedzielnej w Metropolitan Baptist Church, pani Agnes Shankle, z kilkorgiem byłych uczniów z zajęć „Pukajcie-Szukajcie-Proście”.

Tuż przed objęciem posługi przez K. Owena White’a kościół stał na rozdrożu. Po długiej, wiernej służbie pastora Johna Comptona Balla, komisja kazalnicy przedstawiła kandydata o nazwisku Ralph Walker. Był zdolnym mówcą, dobrze wykształconym i cieszył się dobrą reputacją. Jednak Agnes coś w nim niepokoiło. Docierały do niej wieści, że Walker jest zbyt teologicznie akomodacyjny i niechętny do zajęcia zdecydowanego stanowiska w narastającym sporze między modernizmem teologicznym a biblijnym konserwatyzmem.

Gdy komisja przedstawiła Walkera do głosowania, Agnes zrobiła coś, co zmieniło bieg historii kościoła. Podniosła rękę i spokojnym, lecz stanowczym głosem powiedziała: „Słyszałam wiele doniesień o tym człowieku, na przykład, że idzie na kompromisy w kwestiach sporu fundamentalistyczno-modernistycznego”.

Zapadła cisza. Inny członek zabrał głos, potwierdzając jej obawy. Nastrój na sali powoli się zmienił. Komisja mylnie oceniła człowieka i kierunek, jakiego kościół potrzebował. Wycofali kandydaturę Walkera i przemyśleli kurs. Ostatecznie zbór powołał K. Owena White’a, który poprowadził kościół w jeden z najsilniejszych okresów wierności biblii, wprowadzając kaznodziejstwo ekspozycyjne i pogłębiając przywiązanie do Pisma.

Historia Agnes Shankle nie jest sławna. Nie napisała książki, nie wygłosiła kazania ani nie prowadziła programu kościelnego. Jednak znała biblię i rozumiała stawkę. Jej chwila odwagi pomogła zachować wierność teologiczną kościoła na pokolenia. Może nigdy nie stała za kazalnicą, ale klęczała w swojej izbie w modlitwie. Jej odwaga w kluczowym momencie pomogła zachować świadectwo ewangelii na Capitol Hill. Niebo poświadczy o kosmicznym wpływie cichego życia skupionego wokół lokalnego kościoła. Dziś służymy, wiedząc, że ten sam Bóg, który zachował ewangelię w tym kościele przez zwyczajnych świętych, będzie to czynił dalej, jedno wierne życie naraz.

Wytrwałość

Inną świętą, która modelowała pobożną wytrwałość w obliczu sprzeciwu, była Margaret Roy. Urodzona w 1909 roku w Broad Run w Wirginii, pracowała jako dyrektor szkoły średniej w Waszyngtonie. Nigdy wcześniej nie uczęszczała do CHBC (wówczas Metropolitan Baptist Church), ale słyszała hymny w radiu. Przyciągnięta brzmieniem ewangelicznej prawdy, podjęła śmiałą decyzję: jako afroamerykanka wejdzie do całkowicie białego zgromadzenia i zajmie miejsce.

Był rok 1968. Waszyngton leczył rany po zamachu na Martina Luthera Kinga Jr. Miasto płonęło, napięcia rasowe były ogromne, a kościoły tak, jak reszta kraju były podzielone. Najłatwiej byłoby Roy znaleźć kościół, w którym od razu zostałaby przyjęta. Ona jednak postanowiła być częścią tego kościoła.

„Chciałam sprzeciwić się tym, którzy sądzili, że to kościół, który nie chce murzynów” – wyjaśniała później. „Chciałam, by biali wiedzieli, że są czarni, którzy wcale nie są tacy źli”.

Margaret nie szukała politycznego gestu. Nie chodziło o „ruch na rzecz integracji”. Była tam, bo wierzyła, że Kościół Chrystusa jest większy niż rasa. Jeśli ci ludzie kochają Jezusa i ona kocha Jezusa, nic nie powinno powstrzymać jej przed wspólnym uwielbieniem.

Ryc. 4: Margaret Roy (po prawej) z dwiema kobietami, które stały się jej przyjaciółkami.

Nie było łatwo. Cztery rodziny opuściły kościół na znak protestu, gdy została jego członkiem. Inni ją ignorowali. Podczas jednego studium biblijnego pewna kobieta odwróciła się do niej plecami, gdy mówiła. Jaka była jej reakcja? „Postanowiłam, że będę traktować ludzi dobrze, niezależnie od tego, jak mnie traktują”.

Zamiast zgorzknieć lub wybuchać gniewem, Margaret wybrała trwanie w miłości. Zwalczyła wrogość życzliwością. Odwiedzała starsze kobiety w kościele, pytając, czy może im pomóc w domu. Początkowo były niechętne, ale ona wciąż przychodziła, słuchając, służąc, budując relacje. Z czasem je pozyskała, zamieniając dawnych sceptyków w bliskie przyjaciółki.

Margaret Roy została. Nie odeszła, gdy ją źle traktowano; nie poddała się, gdy czuła się niechciana. Wytrwała, wierząc, że ewangelia jest większa niż ludzkie uprzedzenia. A dzięki jej wytrwałości kościół się zmienił.

Światło na wzgórzu

Przez pokolenia Bóg zachowywał świadectwo Capitol Hill Baptist Church w próbach, podziałach, okresach wzrostu i spadku liczebności. Od Celestii Ferris, która zwoływała przyjaciół na modlitwę, przez odwagę Agnes Shankle, po przywiązanie K. Owena White’a do Słowa Bożego i cichą determinację Margaret Roy, świadectwo CHBC jest historią pokornej wytrwałości.

Jednak to nie jest przede wszystkim historia o jednej osobie czy jednym kościele. To historia o Bogu, o tym, jak lubi czynić rzeczy niezwykłe przez zwyczajnych kaznodziejów i zwyczajnych ludzi, którzy odważnie trwają w obliczu przeciwności.

Czy światło ewangelii wciąż świeci w waszym kościele? Co będzie potrzebne, by pochodnia ewangelii przeszła na kolejne pokolenie? Potrzeba zwyczajnych mężczyzn i kobiet, którzy gorliwie się modlą, wiernie wytrwają i ufają Bogu, że uczyni to, co tylko On może.

* * * * *

Nota redakcyjna: Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak Bóg zachował świadectwo Capitol Hill Baptist Church, zob. książkę Caleba Morella A Light on the Hill: The Surprising Story of How a Local Church in the Nation’s Capital Influenced Evangelicalism (Crossway, 2025).


Przetłumaczone i opublikowane przez Centrum Edukacji Chrześcijańskiej.