Doktryna Ewangelii

Słuchaj i obserwuj: korzyści ze spotkań z kandydatami do chrztu

Autor Rob Kane

Rob Kane służy jako główny pastor w Citizens Church w Westerville (Ohio, USA).
Article
02.06.2026

Rozważmy dwa popularne powiedzenia:

Powiedzenie #1: „Chrzest jest pierwszym krokiem chrześcijańskiego posłuszeństwa”.

Zapewne to słyszałeś. Ja słyszałem to jako młody człowiek i powtarzałem niezliczonym osobom. Odkrywając karty: uważam, że to całkiem rozsądne stwierdzenie.

Powiedzenie #2: „Opóźnione posłuszeństwo jest nieposłuszeństwem”.

To jest może mniej popularne niż pierwsze, ale równie rozsądne (i ulubione w rozmowach z moimi dziećmi!). W końcu Ewangelia Marka używa słowa „natychmiast” około czterdziestu razy! Wzorcowe chrześcijańskie posłuszeństwo jest radosne i natychmiastowe.

Zestaw te dwa powiedzenia, a zrozumiesz, dlaczego odkładanie chrztu może wydawać się niektórym dziwne. A jednak wiele kościołów w praktyce tak robi, organizując zajęcia przygotowujące do chrztu czy spotkania z pastorem przed chrztem danej osoby. Czy to źle? Jeśli pierwszym krokiem posłuszeństwa jest chrzest, czy jego odłożenie nie byłoby aktem nieposłuszeństwa?

Nie sądzę.

Przeciwnie, twierdzę, że istnieją co najmniej cztery powody, dla których roztropnie jest porozmawiać z kandydatem do chrztu przed udzieleniem samego chrztu.

1. Chroni Ewangelię

Jak rozeznajemy (na ile to możliwe), czy ktoś przyjął Chrystusa?

Skoro chrzest jest widzialnym ogłoszeniem ewangelii, nie chcemy go rozszerzać na tych, którzy jej nie przyjęli. Chrzest nie jest zarezerwowany dla każdego, kto powtórzy słowa: „Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym”. W końcu mormoni, Świadkowie Jehowy, rzymscy katolicy, prawosławni i inni chętnie tak mówią, a my (słusznie) ich nie chrzcimy. Kogo chrzcimy? Odpowiedź: chrześcijan.

Skąd wiemy, że ktoś jest chrześcijaninem? Robimy to, co powiedział Jezus, czyli szukamy owocu (Mt 7:16). Szukamy owocu, słuchając i obserwując. Słuchamy, by upewnić się, że przyjęli prawdziwą ewangelię, i obserwujemy dowody tej wiary.

Poświęcając na to czas chronimy ewangelię, zapewniając, że zewnętrzny znak ewangelii (chrzest) jest ściśle powiązany z rzeczywistym wewnętrznym dziełem ewangelii (odrodzeniem). Żaden kościół nie robi tego doskonale, ale gdy jest to praktykowane konsekwentnie, ewangelia jest chroniona i ogłaszana z dużą wyrazistością.

2. Daje większą pewność

Gdy chrzest oferuje się przy minimalnym lub zerowym rozeznaniu, staje się on z natury aktem indywidualnym. „Wybieram chrzest, bo wierzę, że teraz jestem chrześcijaninem”. Gdy potem pojawia się zwątpienie, pewność opiera się głównie na własnym doświadczeniu jednostki.

Gdy jednak kościół roztropnie zachowuje ostrożność przed udzieleniem chrztu — słuchając i obserwując — przypomina to osobie, że jej chrzest nie jest decyzją indywidualną. Owszem, jednostka rozważa chrzest, ale czynią to także otaczający ją chrześcijanie.

Wspominając swój chrzest, przypomną sobie osobistą decyzję wyznania zjednoczenia z Chrystusem i Jego kościołem oraz cały kościół potwierdzający to wyznanie. Zapamiętają, że po wysłuchaniu i zaobserwowaniu działania ewangelii w ich życiu kościół jednym głosem powiedział: „Tak, to chrześcijanin! Chcemy, by świat o tym wiedział. Szykujcie wodę!”

W istocie przynajmniej częściowo to właśnie robił Paweł, gdy wzywał Tymoteusza, by trwał i „staczał dobry bój wiary”. Przypomniał mu wyznanie, które złożył „wobec wielu świadków” (1Tm 6:12).

Pamiętanie dziesiątek (a może setek) osób potwierdzających twoją wiarę potrafi dodać otuchy.

3. Zachowuje czystość i świadectwo kościoła

Ewangelia tworzy lud, a ustanowienia wyznaczają granice tego ludu. Jako akt „inicjacji” chrzest widzialnie wprowadza kogoś w te granice (kościół widzialny), podczas gdy Wieczerza Pańska na bieżąco definiuje te granice (Dz 2:37–47).

W idealnym przypadku świat powinien móc spojrzeć na nasze kościoły i jasno powiedzieć: „Ci ludzie to obraz tego, jak wygląda naśladowanie Jezusa”. Jeśli jednak dajemy znak potwierdzający ewangelię (chrzest) tym, którzy naprawdę ewangelii nie przyjęli, obraz się rozmywa. Moc ewangelii zostaje fałszywie przedstawiona, a wyraźna różnica między Kościołem a światem staje się niewyraźna.

Znów: żaden kościół nie zrobi tego w 100% trafnie. Nie czytamy w sercach, a niektórzy niechrześcijanie będą przekonująco żyć jak chrześcijanie przez jakiś czas (1J 2:19). Londyńskie Wyznanie Wiary z 1689 roku ujmuje to trafnie: „Nawet najczystszy pod niebem zbór może popaść w zamieszanie i błąd” (LWW 26.3).

Powinniśmy jednak pragnąć być najczystszymi kościołami pod niebem dla dobra naszego świadectwa, więc warto poświęcić czas na słuchanie i obserwowanie przed udzieleniem chrztu.

4. Sprzyja uczniostwu

Załóżmy, że podchodzi do ciebie człowiek, twierdząc, że jest chrześcijaninem. Mówi, że słyszał twoje kazanie, teraz wierzy w ewangelię i chce przyjąć chrzest. Gdy słuchasz i obserwujesz, odkrywasz, że mieszka ze swoją dziewczyną. Pytasz o to, a on broni tej sytuacji, twierdząc, że to skomplikowane i naprawdę nic wielkiego.

Wyjaśniasz, że chrześcijanie nie są doskonali, ale kluczowym znakiem chrześcijaństwa jest trwające upamiętanie. Zamiast bronić i akceptować swój grzech, teraz czynnie z nim walczą, szukając posłuszeństwa Słowu Bożemu. Przywołujesz Pismo, wskazując, że Bóg wzywa swój lud, by „uciekał przed wszeteczeństwem” (1Kor 6:18) i nie troszczył się „o ciało, by zaspokajać pożądliwości” (Rz 13:14). Mimo to on nadal nie widzi w tym stylu życia nic złego.

Czy go chrzcisz? Czy ty i kościół publicznie ogłaszacie światu: „To jest chrześcijanin”? Czy raczej poświęcasz czas, by zachęcać i napominać go do upamiętania?

Opcja „zachęcaj i napominaj” promuje chrześcijańskie uczniostwo. Pomaga temu człowiekowi zobaczyć, jak wygląda naśladowanie Jezusa. Jeśli jest wierzący, owoc jego nawrócenia ujawni się przez upamiętanie. Dodatkowo ci w kościele i poza nim zyskają wyraźniejszy obraz tego, co znaczy być naśladowcą Chrystusa. Nauczą się, że chrześcijanie traktują świętość poważnie i że niekonsekwentne jest mówić „naśladuję Jezusa Chrystusa”, jednocześnie żyjąc bez upamiętania wbrew Jego przykazaniom.

Czego słuchać

Mówiąc prosto: chcemy usłyszeć ewangelie. Czy ta osoba ma podstawowe rozumienie dobrej nowiny? Czy rozumie (1) kim jest Bóg, (2) kim my jesteśmy jako grzesznicy potrzebujący łaski oraz (3) kim jest Jezus Chrystus jako Król i Zbawiciel? Musimy też rozeznać (4), czy podjęli świadomą decyzję zaufania Mu dla odpuszczenia grzechów.

Po drodze zadaję pytania doprecyzowujące, ale to są cztery podstawowe rzeczy, których nasłuchuję.

Co obserwować

Tutaj chcemy rozeznać, czy wyznanie wiary odpowiada życiu. Nie szukamy doskonałości, ale dowodów odrodzenia. Czy ich nastawienie do grzechu się zmieniło? Czy próbują odwracać się od grzechu i iść za Jezusem? Choć niedoskonale, ale czy jest wysiłek?

Doprecyzowanie

Na koniec drobna uwaga: gdy możemy z przekonaniem powiedzieć, że ktoś jest chrześcijaninem, powinniśmy go ochrzcić. Ten artykuł nie postuluje, by wstrzymywać znaki nowego przymierza (chrzest i Wieczerzę Pańską) przed każdym, kogo uważamy za członka nowego przymierza.

Jednak zarówno Pismo, jak i mądrość pasterska zachęcają nas, by (na ile potrafimy) zweryfikować, że ktoś jest chrześcijaninem, zanim publicznie to ogłosimy. Pytanie nie brzmi: „Kogo chrzcimy?” Chrzcimy chrześcijan. Pytanie brzmi: „Jak możemy rozeznać, że ta osoba jest chrześcijaninem?” Gdy nie potrafimy odpowiedzieć na to z rozsądną pewnością, narażamy się na zaniedbanie czuwania nad duszami powierzonymi nam w opiekę (Hbr 13:17).

Jeśli jesteś nowym wierzącym, który pragnie chrztu, nie zniechęcaj się, jeśli twoi pastorzy poświęcają czas, by słuchać i obserwować. To dla twojego dobra i ku Bożej chwale.


Przetłumaczone i opublikowane przez Centrum Edukacji Chrześcijańskiej.