Przywództwo

Świadectwo Bożej wierności: pięć lat po katastrofie

Autor Caleb Greggsen

Caleb Greggsen jest pastorem anglojęzycznego zboru w Azji Centralnej.
Article
02.14.2026

W tym miesiącu minie pięć lat od chwili, gdy moja rodzina i ja przeżyliśmy katastrofę lotniczą. Podczas lądowania samolot wpadł w poślizg, zjechał z pasa i stoczył się po stromym zboczu, łamiąc się na dwie części, zanim uderzył w betonową barierę, która go zatrzymała.

Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele Pan nauczy mnie, pastora z Azji Centralnej, poprzez to wstrząsające doświadczenie.

Wciąż pamiętam, że gdy uderzyliśmy w pas, miałem wrażenie, jakby samolot przyspieszał, a nie zwalniał. Pamiętam dwa gwałtowne szarpnięcia i potem straciłem przytomność. Obudziłem się w natłoku wrażeń, z których każde było… nie takie, jak powinno. Odgłos tryskającego płynu, zimne powietrze z zewnątrz uderzające w nas, ciemność wewnątrz kadłuba. Najgorsze ze wszystkiego było jednak puste miejsce obok mnie tam, gdzie powinna siedzieć moja żona i nasza córeczka.

Od razu zacząłem gorączkowo rozglądać się dookoła. Nachylona podłoga, powstała przez pęknięcie kadłuba, blokowała mi widok.

Odwróciłem się na drugą stronę i zobaczyłem moją trzyletnią córkę, z zakrwawioną twarzą. Właśnie zbliżała się do mnie, gdy stewardesa krzyknęła, że mamy natychmiast opuścić samolot.

Pamiętam, jak podniosłem moją małą dziewczynkę i, kuśtykając, wyszedłem z samolotu. Kiedy zobaczyłem podwozie wbite w błoto kilka metrów od wraku, pomyślałem: „To wygląda jak plan serialu Zagubieni„. Moja córka była przerażona, może dlatego, że oboje mieliśmy zakrzepłą krew na twarzach, a może dlatego, że zgubiła jeden bucik. Panował zupełny chaos. Próbowałem ją uspokoić, ale w duchu zastanawiałem się, czy ona i ja nie jesteśmy jedynymi, którzy ocaleli z naszej rodziny.

Piętnaście minut później dowiedziałem się, że Pan oszczędził naszą całą czwórkę. Wielu w samolocie nie miało tyle szczęścia. Moja żona, Eunice, została wyrzucona z fotela, ale zdołała pomóc innym wydostać się z wraku. Do dziś nie wiemy, co dokładnie stało się z naszą sześciomiesięczną córeczką, ale dziękujemy, bo stewardesa, pamiętając o naszym maleństwie, przeszukała rumowisko, znalazła ją i wyniosła z samolotu. Z Bożej łaski nasza córeczka praktycznie nie odniosła obrażeń.

Poniżej kilka refleksji, które towarzyszyły mi przez ostatnie pięć lat.

Przygotuj się na cierpienie, zanim przyjdzie

Mówi się, że na cierpienie trzeba przygotować się, zanim nastąpi. Tamtego dnia najbardziej uderzyło mnie to, jak ważna jest wdzięczność. Tak wiele konsekwencji katastrofy było jeszcze nieznanych, a jednak równie liczne były znaki Bożej dobroci wobec nas. Nawet w samym środku narastającej grozy zostaliśmy poprowadzeni do tego, by dziękować Bogu za ocalenie życia.

Drogi chrześcijaninie, jednym z elementów przygotowania się na cierpienie jest ćwiczenie wzroku, by dostrzegał Bożą dobroć, oraz ćwiczenie ust, by szybko dziękowały za jej liczne przejawy.

Kolejne tygodnie obfitowały w Bożą dobroć. Znajomi naszych znajomych odebrali nas ze szpitala i przyjęli u siebie na tydzień. Wieloletni przyjaciele rodziny, przeszkoleni w poradnictwie, pomogli nam przepracować to, co się stało. Jeden z członków zboru jechał siedem godzin tylko po to, by nas zabrać, zawrócić i odwieźć do domu. Ludzie z całego świata odzywali się, by powiedzieć, że się za nas modlą. Jest za co dziękować. W pewnym sensie ten artykuł jest dla mnie czymś w rodzaju „Eben-Haezera” (1Sm 7:12), czyli znacznika Bożej wierności, świadczącego o tym, że doprowadził nas aż dotąd.

Nie zrozum mnie źle: ta pięcioletnia droga nie była pozbawiona trudów. Moja żona doznała w tamtej katastrofie obrażeń, które zmieniły jej życie. Przez pięć lat mierzyła się z falami problemów fizycznych, które ją ograniczały, często sprawiając, że była całkowicie uwięziona w domu. Minęło pięć lat, odkąd mogliśmy razem pójść na dłuższy spacer. Nasza najmłodsza córka nie pamięta, by jej mama mogła ją podnieść. Te lata były pełne niepewności, frustracji i strat.

Straty rodzinnych przygód, energii i czasu na relacje. Straty w mojej służbie lub w naszej służbie jako rodziny. To było pięć lat ciągłego liczenia: ile będzie nas kosztować jutro ta dzisiejsza przyjemność albo wyjście na lunch po nabożeństwie? Przez pięć lat nasza rodzina była słaba i ograniczona.

Bóg jest wierny

Chwała Panu, widzimy poprawę. Chwała Panu, że stan zdrowia mojej żony ostatnio się poprawił. Dostrzegamy powolny, ale stały postęp. Chwała Panu, że nieustannie nas zaopatruje, czy to przez fizjoterapeutów, czy przez wspierających nas przyjaciół. Chwała Panu za wojowników modlitwy, którzy wciąż nas wspierają w tej próbie, oraz za członków zboru, którzy ochoczo pomagają nam na wiele praktycznych sposobów, dźwigając z nami nasze brzemiona. Wysławiamy Pana za Jego wierność wobec nas.

Naprawdę możemy chlubić się słabością

Przez wszystkie te wyzwania Pan nauczył mnie bardzo wiele o byciu słabym w służbie.

Nauczyłem się, co to znaczy chlubić się słabością. Przez wiele lat czytałem 2 List do Koryntian 12:8–9 tak, jakby brzmiało: „chlubić się będę słabościami, ponieważ mieszka we mnie moc Chrystusowa”. Jednak tak tam nie napisane. Paweł napisał, że w słabości moc Boża staje się pełnią. Chlubił się swoją słabością po to, by zamieszkała na nim moc Chrystusa. Bóg nie wybiera działania poprzez zbory czy pastorów, którzy uważają się za mocnych, lecz poprzez tych, którzy wiedzą, że bez Jego łaski są słabi.

Nauczyłem się też, jak wiele wiary potrzeba, by nie tylko mówić, że głoszenie jest najważniejszą służbą zboru, lecz także żyć zgodnie z tym przekonaniem. Były tygodnie i miesiące, kiedy głoszenie było wszystkim, co mogłem robić. Z tak wielu dobrych rzeczy musiałem zrezygnować. Jednak „wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże”, więc starałem się wykorzystywać moje ograniczone możliwości w służbie wiernego głoszenia. Czasami kusi mnie, by rozmyślać, ile więcej mógłbym robić dla Pana, gdybym nie był tak ograniczony. Rzeczywistość jest jednak taka, że Boga nie hamują moje ograniczenia.

Nauczyłem się również, jak smakuje samotność tworzona przez długie sezony cichego cierpienia. Nauczyłem się, jak wygląda poczucie winy z powodu własnych ograniczeń. Bracie pastorze, pamiętaj: owszem, są owce, które trzeba zganić za grzech zaniechania, ale większość trzody po prostu potrzebuje twojej zachęty. Nie gań, lecz zachęcaj ich, by trwali.

Wielu moich przyjaciół w pełnoetatowej służbie przyjęło jako motto słowa z nagrobka Williama Careya: „Oczekuj wielkich rzeczy od Boga; podejmuj wielkie rzeczy dla Boga”. Jak Carey, chcemy dokonywać wielkich rzeczy. Jednak zanim zaczniemy myśleć o rezultatach, musimy pamiętać, że służba pastorska polega na zdaniu sprawy przed Naczelnym Pasterzem z dusz, które nam powierzył. Jeśli nie potrafisz zadowolić się prowadzeniem potykających się dusz do nieba, podepczesz je swoją ambicją. Pan był dla mnie łaskawy, dając mi ograniczenia, abym nie deptał owiec.

Bóg jest suwerenny

Na koniec nauczyłem się pokładać nadzieję w Bożej suwerenności. To nie jest życie, które bym dla nas wybrał, zwłaszcza nie dla mojej drogiej żony. Jednak Bóg jest dobry – zawsze.

Żale przychodzą w formie pytań: a co, jeśli nie pojechalibyśmy w tę podróż? A co, jeśli najpierw poszlibyśmy do lekarzy na Zachodzie? Jak wyglądałby dziś zbór, gdybym mógł zrobić to czy tamto? Lecz te pytania nie biorą pod uwagę tej słodkiej prawdy: cokolwiek Bóg postanowi, jest słuszne. On sprawia wszystko ku dobremu zwględem tych, którzy Go miłują.

Chwała Panu, że był wierny, ucząc nas, troszcząc się o nas i chroniąc nas. Chwała Panu, że bardziej troszczy się o zdrowie naszych dusz niż o naszą „produktywność” dla Królestwa. Nauczył nas większego zadowolenia w każdych okolicznościach. Chwała Panu, że nauczył mnie, iż bycie troskliwym mężem jest ważniejsze niż bycie imponującym pastorem. Chwała Panu, że nauczył mnie większej cierpliwości i wytrwałości, niż miałbym bez tych doświadczeń. Chwała Panu, że jest dobry, a Jego łaska trwa na wieki.


Przypisy

  1. BBC News, „Turkey plane: Three dead, 180 hurt as jet skids off runway in Istanbul”, 6 lutego 2020, https://www.bbc.com/news/world-europe-51384667

Przetłumaczone i opublikowane przez Centrum Edukacji Chrześcijańskiej.