Biblijne członkostwo w kościele

Zapobieganie dyscyplinie kościelnej przez mądry wybór miejsca do siedzenia w kościele

Autor Eric Brown

Eric Brown służy jako pastor Brainard Avenue Baptist Church w Countryside (IL, USA), tuż pod Chicago, gdzie wraz z żoną Clarissą wychowują trzech synów.
Article
02.06.2026

Wyobraź sobie, że właśnie wsiadasz do samochodu po zebraniu członkowskim, na którym kościół zastosował dyscyplinę wobec jednego z członków. Wpatrujesz się w dal, myśląc: „Czy mogłem zrobić coś, by temu zapobiec?”. W większości przypadków wyłączenie ze społeczności w tej bolesnej, ostatecznej fazie jest skutkiem wielu czynników z życia danej osoby. Najprawdopodobniej wiele z nich rozwijało się niewidocznie przez długi czas. Nawet osoba poddana dyscyplinie nie zawsze potrafi, w chwili szczerej refleksji, wskazać, kiedy i jak zaczął się rozwijać wzorzec grzechu.

Jednak wyobraź sobie, że były znaki ostrzegawcze. Co mógłby zrobić członek, by wyjść sytuacji naprzeciw i pomóc zapobiec dyscyplinie kościelnej?

Jednym z niedocenianych sposobów, by wpłynąć na sytuację, jest mądry wybór miejsca do siedzenia w kościele.

Gdy wchodzimy na niedzielne nabożeństwo i szybko skanujemy dostępne miejsca, wypatrujemy, gdzie siedzą znajomi. Albo gdzie nie siedzi ktoś, kto nas irytuje. Albo które miejsce jest najbliżej drzwi. Albo po prostu, gdzie zwrócimy na siebie jak najmniej uwagi.

A co, jeśli szukalibyśmy osób siedzących samotnie? Albo takich, które wydają się na obrzeżach wspólnoty? Być może dasz komuś poczucie, że jest kochany, a to może powstrzymać go przed uleganiem pokusom.

Nietrudno wyobrazić sobie, że z czasem siedzenie obok kogoś, zamiast zostawiania go samego, może przynieść zdecydowanie lepszy duchowy skutek. Odwrotnie, pozostawienie kogoś samotnie na kolejną niedzielę może sprawić, że pomyśli: „Nikt mnie nie widzi. Nikomu nie zależy. Mam dość”. W efekcie wzorzec grzechu może się rozwinąć, pogłębić i ostatecznie doprowadzić do dyscypliny. To, gdzie siedzisz, ma konsekwencje.

Co najmniej na trzy sposoby możesz błogosławić członków kościoła, mądrze wybierając miejsce.

1. Posługa mówienia

W Liście do Hebrajczyków 10:25 jest napisane, że jednym z pożytków wynikających z nieopuszczania zgromadzeń jest możliwość zachęcania innych. Co tydzień przebywamy w sali z chrześcijanami doświadczonymi przez życie. Są tam młodzi rodzice, którzy czują się niepewnie, próbując powstrzymać dzieci przed wysypaniem kredek na podłogę. Są studenci daleko od domu, przeżywający najtrudniejszy okres w życiu. A wdowy i wdowcy? Przez trzydzieści, czterdzieści, a nawet pięćdziesiąt lat co tydzień siedzieli obok współmałżonka. Teraz go nie ma. Czy myślisz, że usiąść obok nich może wiele znaczyć dla ich duszy? A zaniechanie tego może potencjalnie zaszkodzić?

Zachęcam, byś służył kościołowi, celowo wybierając miejsce, rozmawiając przed i po nabożeństwie, zostając nieco dłużej i zadając innym dobre pytania. Bóg wzywa nas, byśmy służyli nie tylko przez publiczny udział w nabożeństwie, prowadzenie grupy czy nauczanie, ale też przez troskę o współbraci.

By owocnie służyć, nie potrzebujesz tytułu (diakona, nauczyciela szkółki). Nie musisz mieć przydzielonego zadania (kolekty, rozdawania biuletynów). Jeśli masz Słowo Boże ukryte w sercu, możesz wnieść duchowy pożytek. Paweł napisał do Rzymian: „Ja sam zaś, bracia moi, mam pewność co do was, że i wy jesteście pełni dobroci, napełnieni umiejętnością wszelkiego rodzaju i możecie jedni drugich pouczać” (Rz 15:14).

Siedząc z kimś, możesz zadawać dobre pytania: „Jak mogę się za ciebie modlić? Co cię poruszyło w tekście kazania? Jak Pan cię ostatnio zachęcił w kościele czy w domu?” A gdy lepiej się poznacie, pytania mogą być bardziej osobiste: „Jak twoja dusza? Jak relacje między tobą a żoną ostatnio? Jak idzie walka z grzechem, gdy jesteś sam w domu lub w podróży?” Zadawaj trudne pytania, póki serce danej osoby jest na tyle otwarte, by gromadzić się ze świętymi.

2. Posługa śpiewania

Kolejnym sposobem na zapobieganie dyscyplinie kościelnej jest intencjonalny śpiew. Śpiewaj tak, aby osoby obok ciebie wiedziały, że jesteś obecny. Śpiewając z zapałem, służysz innym, bo nauczasz i napominasz kościół (Kol 3:16). Pomagasz komuś poczuć się częścią kościoła, kochanym i karmionym prawdą. Pokazujesz, że Jezus jest lepszy niż przyjemności grzechu.

Zostaliśmy zbawieni do dobrych uczynków (Ef 2:10), a jednym z nich jest pełne serca uczestnictwo w elementach nabożeństwa. Być może zachęcisz owcę, którą kusi błądzenie, na tyle, by w przyszłości uniknęła dyscypliny.

3. Posługa dostrzegania

Siedząc w starannie wybranym miejscu i uczestnicząc w nabożeństwie, zatrzymaj się i zapytaj: „Czy jest ktoś, kto zwykle siada w tej okolicy, a od dawna go nie było?”. Jeśli kogoś nie ma od trzech tygodni, czy to może znaczyć, że ma problemy? A od trzech miesięcy? Prawdopodobnie nawet tego nie zauważysz, jeśli nie wybierasz miejsca z myślą o służbie innym.

W wyborze miejsca mogą pomóc dwie strategie. Po pierwsze, możesz siadać co tydzień w innej części sali. Dzięki temu poznasz, kto zwykle gdzie siada, i nawiążesz kontakt z innymi ludźmi, niż gdybyś zawsze siedział w tym samym rogu. Znając układ sali, łatwiej zauważysz osoby samotne i pomożesz, siadając obok nich. Po drugie, możesz siadać co tydzień w tej samej części. Pierwsza strategia ułatwia służbę samotnym, druga troskę o nieobecnych. Ludzie przywiązują się do nawyków. Obserwując ten sam sektor, zauważysz nieobecności. Gdy dostrzeżesz, że kogoś od dawna nie było, zadzwoń, wyślij SMS-a albo napisz odręczną notatkę. Zapytaj, jak się mają, jak możesz się modlić, albo zaproponuj kawę lub obiad i rozmowę. W ten sposób być może zapobiegniesz przyszłej dyscyplinie.

Ratuj błądzących

Być może widziałeś nagranie grupy żółwi płynących spokojnie, pośród których jeden robi zamieszanie, bo kręci się w kółko, wzburzając gładką taflę wody. Jest do góry nogami i nie potrafi nic z tym zrobić. Na szczęście kilkanaście żółwi reaguje, okrąża go, podpływa pod spód i odwraca we właściwą stronę. Być może ratują mu życie.

Te ratujące życie żółwie to obraz służby w kościele. Bóg stworzył żółwie tak, by instynktownie wiedziały, kiedy i jak pomóc innym żółwiom. Kościół zaś Bóg stworzył po to, by chrześcijanie wzajemnie się wspierali dla duchowego dobra.

Innymi słowy, być może w twoim kościele jest „żółw do góry nogami” i to ty możesz mu pomóc obrócić się we właściwą stronę. Możesz pomóc mu na nowo zorientować się na prawdę, podążać ku upamiętaniu, przyjąć przemieniającą łaskę Chrystusa (por. Jk 5:19–20). Śmiało załóż, że za każdym razem, gdy wchodzisz do kościoła, są żółwie, którym trzeba pomóc stanąć na nogi. I, jak sądzę, znajdziesz jednego z nich, jeśli uważnie wybierzesz miejsce, gdzie usiądziesz.


Przetłumaczone i opublikowane przez Centrum Edukacji Chrześcijańskiej.