Biblijne przywództwo kościoła

Uległość to nie milczenie: starsi zdobywają zaufanie zboru w czasie, a nie poprzez kapitulację

Autor Ryan Fullerton

Ryan Fullerton jest głównym pastorem w Immanuel Baptist Church w Louisville (Kentucky).
Article
02.13.2026

Relacja między mężem a żoną przypomina taniec. Gdy on uczy się prowadzić z pewnością i gracją, a ona uczy się poddawać z mądrością i finezją, odsłania się coś pięknego.

W kościele kongregacyjnym relacja między starszymi a zgromadzeniem również jest jak taniec. Starsi uczą się prowadzić z pokorą i wiernością, a zgromadzenie uczy się poddawać z szacunkiem i zaufaniem. Po dwóch dekadach pasterskiej posługi widzę, że różne okresy wymagają różnych akcentów duszpasterskich, aby ten taniec był piękny i oddawał chwałę Bogu.

Zdobywanie zaufania w pierwszych latach

W moich najwcześniejszych latach byłem zaledwie rok lub dwa starszy od większości członków naszego zboru. Nie miałem siwych włosów, które są oznaką mądrości, i, szczerze mówiąc, niewiele mądrości miałem do zaoferowania. Musiałem nauczyć się prowadzić powoli, dając ludziom czas na przemyślenie kierunku, w którym chciałem ich poprowadzić.

Na początku zrozumiałem, jak pomocne jest poświęcenie co najmniej dwóch zebrań członkowskich na podjęcie danej decyzji. Przedstawiałem sprawę na jednym spotkaniu (lub większej ich liczbie), a głosowaliśmy na kolejnym, dając dużo czasu pomiędzy, by uzasadnić obrany kierunek.

Czas jest jak przestrzeń na parkiecie. Czas to przestrzeń, której potrzebujemy, by przetworzyć informacje, wyjaśnić wątpliwości, rozważyć argumenty, zdecydować, a potem działać.

Prawda jest jednak taka, że nie tylko ja się uczyłem. W tym samym okresie zgromadzenie uczyło się podążać za swoimi starszymi nie ze względu na nasz wiek, lecz ze względu na sprawowany urząd. Paweł polecił Tesaloniczanom: „Szanujcie ich i miłujcie [przełożonych] jak najgoręcej dla ich pracy” (1Ts 5:13). Nasza praca czuwania nad duszami całej trzody domaga się szacunku.

Choć większość naszych wysiłków powinna być skierowana na zdobywanie takiego szacunku, czasami musimy też wezwać do okazywania należnej uległości wobec starszych. Powód, dla którego jest tak wiele wersetów wzywających do poddania, jest prosty: kościół potrzebuje tej nauki (1Ts 5:13; Hbr 13:17; 1P 5:5).

Zachęcanie do udziału w późniejszych latach

Z biegiem lat wierzę, że ja i moi współstarsi wzrastaliśmy w pewności siebie i łasce. Pomimo smutnych wyjątków, staramy się nie narzucać zgromadzeniu decyzji poprzez pośpieszne i nierozważne przywództwo. W zamian zgromadzenie często nam ustępuje, ufając naszym rekomendacjom. Dzięki temu zebrania członkowskie są zazwyczaj spokojne, a więc udane. Czasami jednak nasze przywództwo może tworzyć kulturę nadmiernej uległości.

Po latach w większości spokojnych zebrań niektórzy członkowie wręcz przepraszają, gdy kwestionują kierunek, jaki wyznaczają starsi. Zaczynają pytania od: „Nie chcę tworzyć niezgody, ale…” albo: „Mam nadzieję, że to w porządku, ale nie jestem pewien, czy się zgadzam”. Starsi, którzy doświadczyli okresów niechęci wobec ich przywództwa, mogą przyjąć takie pytania jak powiew świeżości, jednak ostatecznie nie uważam, by taka uległość była zdrowa.

Członkowie zgromadzenia powinni mieć swobodę wyrażania swoich obaw dotyczących każdej decyzji podejmowanej przez starszych. Powinni być zachęcani, by jak Berejczycy sprawdzać, czy to, co mówimy, naprawdę zgadza się z Pismem (Dz 17:11).

Jeśli marzysz o Berejczykach, lecz masz więcej doświadczeń z Koryntianami, nie trać serca, bo Berejczycy nie stają się nimi z dnia na dzień. Może to zająć lata modelowania własnego poddania się Pismu, zanim członkowie zaczną podnosić zastrzeżenia oparte na Słowie Bożym, a nie na własnym rozumowaniu. Pastorzy powinni pragnąć takich szlachetnych członków. Szczere pytania nie są wrogiem jedności Kościoła. Nie dążymy do służalczych pachołków, lecz do dojrzałych dzieci, które mają dość ogłady, by zadawać dobre pytania i podążać z godnością i inteligencją. Pastorzy, którzy nie potrafią przyjąć szczerych, a nawet trudnych pytań, są w wielkim niebezpieczeństwie, że będą panować despotycznie nad trzodą (1P 5:3). Otwarte nastawienie, które zachęca do pytań i potem szczerze na nie odpowiada, bardzo pomaga kształtować najlepszy rodzaj uległości w trzodzie.

W pierwszych latach musimy zdobywać zaufanie, a to wymaga łagodnego prowadzenia. Jeśli Bóg pobłogosławi nasze trudy, chcemy kształtować nie bezmyślne podporządkowanie, lecz rozeznanie, nawet wśród tych, którzy rozeznają, czy to, co robimy, jest najlepsze. Razem, wprawni pasterze i bystrzy święci mogą tańczyć w sposób, który oddaje Bogu chwałę, odzwierciedlając cierpliwe przywództwo Chrystusa i mądrą uległość Jego Kościoła.


Przetłumaczone i opublikowane przez Centrum Edukacji Chrześcijańskiej.