Teologia biblijna

5 błędów ewangelii sukcesu

Article
12.09.2021

Ponad sto lat temu Charles Spurgeon przemawiał do największego zboru swoich czasów. Powiedział wtedy takie słowa:

„Jeśli twoim celem życiowym jest gromadzenie bogactwa, postępujesz nie po chrześcijańsku i nie żyjesz w świętości. Spytasz mnie pewnie: ‘Czy nie mamy starać się z całych sił zebrać jak najwięcej pieniędzy?’ Otóż możecie. Nie wątpię, że w ten sposób możecie przysłużyć się sprawie Bożej. Ale mam na myśli to, że jeśli waszym celem życiowym jest gromadzenie bogactwa, wtedy postępujecie nie po chrześcijańsku”[1].

Przez te wszystkie lata przesłanie kazań wygłaszanych w największych kościołach świata znacznie się zmieniło. Obecnie naucza się nowej ewangelii. Nazywa się ją różnie – np. ewangelią „bierz, co chcesz”, „zdrowia i bogactwa”, „ewangelią sukcesu” czy „teologią pozytywnego myślenia”.

Niezależnie od nazwy, treść tej nowej ewangelii pozostaje niezmienna. Egocentryczna „ewangelia sukcesu” uczy nas, że Bóg pragnie, aby wierzący byli zdrowi, bogaci i szczęśliwi. Robert Tilton, jeden z najbardziej znanych zwolenników tego rodzaju nauki, powiedział następujące słowa: „Wierzę, że wolą Bożą jest, aby nam się powodziło. Nie dlatego, że widziałem to w czyimś życiu, ale dlatego, że widzę to w Słowie. Nie patrzę na ludzi, lecz na Boga, który daje mi moc, abym się bogacił”[2]. Nauczyciele ewangelii sukcesu zachęcają swoich zwolenników, aby modlili się o bogactwo i wręcz żądali dóbr materialnych od Boga.

Pięć mylnych założeń teologicznych ewangelii sukcesu

Niedawno, przy współpracy z Russellem Woodbridge’em, napisałem książkę zatytułowaną Health, Wealth, and Happiness (Zdrowie, bogactwo i szczęście), której celem jest analiza twierdzeń wygłaszanych przez zwolenników ewangelii sukcesu[3]. Nasza książka jest zbyt obszerna tematycznie, aby ją streszczać w tym artykule, jednak pozwolę sobie przytoczyć pięć mylnych doktryn, które w niej opisujemy. Wierzę, że zbadanie błędnych doktryn ewangelii sukcesu pozwoli ujrzeć wyraźnie, jakie zagrożenia niesie za sobą tego typu nauka. Omówimy zatem temat przymierza z Abrahamem, odkupienia, dzielenia się pieniędzmi, wiary i modlitwy.

1. Celem Przymierza Abrahamowego jest zapewnienie materialnego powodzenia

Pierwszym błędnym założeniem ewangelii sukcesu jest uznanie przymierza z Abrahamem jako uprawnienia do dóbr materialnych.

Przymierze Abrahamowe (1Moj 12, 15, 17, 22) jest jednym z teologicznych filarów ewangelii sukcesu. To dobrze, że teologowie ewangelii sukcesu dostrzegają, iż większość Pisma to wypełnienie tego przymierza. Jednak bardzo źle, że nie mają ortodoksyjnego spojrzenia na to przymierze. Błędnie rozumieją temat zawarcia przymierza, lecz co ważniejsze, mylą się co do jego zastosowania w życiu.

Edward Pousson doskonale opisał podejście teologów ewangelii sukcesu do kwestii zastosowania przymierza z Abrahamem: „chrześcijanie są duchowymi dziećmi Abrahama i spadkobiercami błogosławieństw wiary (…). Ta spuścizna to głównie zapewnienie materialnego powodzenia”[4]. Innymi słowy, zwolennicy ewangelii sukcesu głoszą, że głównym celem przymierza było zesłanie materialnych błogosławieństw na Abrahama, a skoro wierzący są jego duchowymi dziećmi, to znaczy, że odziedziczyli również jego błogosławieństwa finansowe.

Kenneth Copeland, nauczyciel i zwolennik ewangelii sukcesu, napisał następujące słowa: „skoro Boże przymierze zostało zawarte, a jednym z jego postanowień jest dobrobyt – musisz zdać sobie sprawę, że ten dobrobyt jest teraz twój!”[5].

Na poparcie swojej tezy nauczyciele ewangelii sukcesu cytują werset z Listu do Galacjan 3:14, który mówi: aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie. Co ciekawe, pomijają zupełnie drugą część tego wersetu: (…) my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę. Paweł przypomina Galacjanom o duchowych błogosławieństwach zbawienia, nie zaś o bogactwie materialnym.

2. Odkupienie przez Jezusa obejmuje „grzech” materialnego ubóstwa

Kolejnym błędnym założeniem teologicznym prezentowanym przez zwolenników ewangelii sukcesu jest mylne pojęcie odkupienia.

Teolog Ken Sarles napisał: „ewangelia sukcesu zakłada, że Bóg przez Jezusa zapewnił nam zarówno fizyczne uzdrowienie, jak i dobrobyt materialny”[6]. W świetle komentarza Kennetha Copelanda wydaje się to całkiem trafną obserwacją. „Podstawową zasadą chrześcijańskiego życia jest wiedza, że na Kalwarii Bóg złożył na Jezusa cały nasz grzech, choroby, troski, zmartwienia i ubóstwo”[7]. Nieporozumienie co do zakresu odkupienia wynika z dwóch błędów popełnianych przez zwolenników ewangelii sukcesu.

Po pierwsze, wielu z nich ma całkowicie błędne wyobrażenie o życiu Chrystusa. Przykładowo, nauczyciel John Avanzini twierdził, że „Jezus miał piękny, wielki dom”[8], „obracał dużymi pieniędzmi”[9], a nawet „nosił ubrania od projektantów”[10]. Nietrudno się domyślić, że wypaczone pojęcie o życiu Chrystusa może prowadzić do równie wypaczonego pojęcia o Jego śmierci.

Kolejnym błędem jest niewłaściwa interpretacja 2 Listu do Koryntian 8:9: albowiem znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali. Płytkie spojrzenie na ten werset może utwierdzić w przekonaniu, że Paweł naucza o materialnym wzbogacaniu, jednak z kontekstu wynika coś zupełnie przeciwnego. Paweł wpaja Koryntianom, że skoro Chrystus dał nam tak wiele dzięki swej ofierze, naszą odpowiedzią powinno być wyzbycie się dóbr materialnych i służba Zbawicielowi. Właśnie dlatego pięć wersetów dalej Paweł namawia zbór w Koryncie do oddania swych bogactw braciom będącym w potrzebie: w obecnym czasie niech wasz nadmiar wyrówna ich niedostatek (2Kor 8:14).

3. Chrześcijanie dzielą się pieniędzmi po to, by w zamian zyskać korzyści materialne

Trzecim błędnym założeniem ewangelii sukcesu jest przekonanie, że chrześcijanie powinni dzielić się pieniędzmi po to, by w zamian uzyskać od Boga korzyści materialne. Z pozoru wydaje się, że teologowie będący zwolennikami takiego poglądu skupiają się na samym akcie dawania. Zachęcają swoich uczniów do hojności, używając bogobojnych zdań: „prawdziwy dobrobyt to zdolność używania Bożej mocy w celu zaspokojenia ludzkich potrzeb w każdej dziedzinie życia”[11] lub też „zostaliśmy powołani do finansowania ewangelii dla świata”[12]. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są to stwierdzenia godne pochwały, jednak nacisk na dzielenie się pieniędzmi nie ma wcale filantropijnego podłoża. Siłą napędową, jak to ujął nauczyciel ewangelii sukcesu Robert Tilton, jest tak zwane „prawo rekompensaty”, rzekomo bazujące na fragmencie z Ewangelii Marka 10:30[13]. Głównym założeniem tego prawa jest przekonanie, że chrześcijanie powinni być hojni wobec innych, gdyż dzięki temu Bóg obdaruje ich jeszcze bardziej, co z kolei doprowadzi do ciągłego bogacenia się i coraz większego dobrobytu.

Gloria Copeland ujęła powyższą zasadę tymi słowy: „daj dziesięć dolarów, a otrzymasz tysiąc. Daj tysiąc, a otrzymasz sto tysięcy. Krótko mówiąc, Ewangelia Marka 10:30 to bardzo dobry interes”[14]. Jasno i wyraźnie widzimy, że doktryna dzielenia się pieniędzmi w wykonaniu zwolenników ewangelii sukcesu została stworzona z obłudnych pobudek. Jezus mówił swoim uczniom, aby dawali, nie licząc na nic w zamian (Łk 10:35). Teologowie ewangelii sukcesu uczą, aby dawać właśnie dlatego, że dostaniemy coś w nagrodę.

4. Wiara to twoja własna duchowa moc, która zapewni ci dobrobyt

Teologowie ewangelii sukcesu nauczają również, że wiara to twoja własna duchowa moc, która zapewni ci dobrobyt. Dla ortodoksyjnych chrześcijan wiara to ufność w Jezusa Chrystusa, jednak nauczyciele ewangelii sukcesu opowiadają się za czymś zupełnie innym. Kenneth Copeland w swojej książce Prawa dobrobytu pisze: „wiara to duchowa siła, energia, moc. To właśnie moc wiary sprawia, że prawa świata duchowego mogą funkcjonować […]. W Bożym Słowie uwidaczniają się pewne prawa, które odnoszą się do kwestii dobrobytu. Mogą one działać właśnie dzięki wierze”[15]. Jest to oczywiście błędne, może nawet heretyckie, rozumienie wiary.

Według założeń ewangelii sukcesu, wiara nie jest danym nam od Boga i skupionym tylko na Nim aktem woli, lecz ludzką mocą duchową, jedynie na Niego zorientowaną. Każda teologia, według której wiara jest jedynie środkiem do osiągnięcia zysku materialnego, nie zaś usprawiedliwienia przed Panem, musi zostać uznana za błędną i niewłaściwą.

5. Modlitwa to narzędzie, które może zmusić Boga do pobłogosławienia dobrobytem

Ewangelia sukcesu traktuje modlitwę jako narzędzie, które może zmusić Boga do pobłogosławienia dobrobytem. Kaznodzieje uczą, że nie macie, bo nie prosicie (Jk 4:2) i zachęcają wierzących do modlitwy o sukcesy we wszystkich dziedzinach życia. Creflo Dollar napisał: „gdy modlimy się, wierząc, że już otrzymaliśmy to, o co prosimy – Bóg nie ma innego wyjścia, musi spełnić nasze prośby […]. Taka postawa to dla chrześcijan klucz do osiągania odpowiednich wyników”[16].

Oczywiście modlitwa o osobiste błogosławieństwo nie jest czymś fundamentalnie złym, jednak zwolennicy ewangelii sukcesu kładą zbyt duży nacisk na człowieka, co sprawia, że traktują modlitwę jako narzędzie do zmuszania Boga, by spełniał wszystkie ich pragnienia.

Ewangelia sukcesu stawia człowieka, nie Boga, w centrum modlitwy. Co ciekawe, jej zwolennicy ignorują drugą część nauczania Jakuba: Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności (Jk 4:3). Bóg nie odpowiada na egocentryczne prośby, których celem jest coś innego niż chwała Jego imienia.

Oczywiście powinniśmy wszystkie nasze prośby powierzać Bogu (Flp 4:6). Jednak ewangelia sukcesu tak bardzo skupia się na ludzkich pragnieniach, że może prowadzić do samolubnych, płytkich modlitw, które nie przyniosą chwały Bogu. Co więcej, w połączeniu z doktryną wiary, która ma zapewnić dobrobyt, tego typu nauczanie skłania ku daremnym próbom manipulacji Bogiem w celu realizacji własnych zachcianek. Dalekie jest to od modlitwy o wypełnienie się Bożej woli.

Fałszywa ewangelia

Z perspektywy Pisma, ewangelia sukcesu jest całkowicie wadliwa, gdyż u jej podstaw leży przekłamane spojrzenie na relację między Bogiem a człowiekiem. Mówiąc najprościej, jeśli założenia ewangelii sukcesu są prawdziwe, to pojęcie łaski jest przestarzałe, Bóg – nieistotny, a miarą wszystkiego jest człowiek. Nieważne, czy mowa o przymierzu z Abrahamem, odkupieniu, dzieleniu się, wierze czy modlitwie, nauczyciele ewangelii sukcesu zawsze zmieniają relację między Bogiem a człowiekiem w transakcję barterową coś za coś. Jak stwierdził James R. Goff, Bóg został „zredukowany do kogoś w rodzaju ‘kosmicznego chłopca na posyłki’, który musi spełniać potrzeby i zachcianki swojego stworzenia”[17]. To bardzo niewłaściwy i niebiblijny pogląd na relację między Bogiem a człowiekiem.

***

[1] Tom Carter, 200 Quotations from the Writings of Charles H. Spurgeon (200 cytatów z pism Charlesa H. Spurgeona, Grand Rapids: Baker Book House, 1988), 216.

[2] Robert Tilton, God’s Word about Prosperity (Boże Słowo a kwestia dobrobytu, Dallas, TX: Word of Faith Publications, 1983), 6.

[3] David W. Jones, Russell S. Woodbridge, Health, Wealth, and Happiness: Has the Prosperity Gospel Overshadowed the Gospel of Christ? (Zdrowie, bogactwo i szczęście: czy ewangelia sukcesu przyćmiła ewangelię Chrystusa?, Grand Rapids: Kregel, 2010).

[4] Edward Pousson, Spreading the Flame (Rozniecając płomień, Grand Rapids: Zondervan, 1992), 158.

[5] Kenneth Copeland, The Laws of Prosperity (Prawa dobrobytu, Fort Worth, TX: Kenneth Copeland Publications, 1974), 51.

[6] Ken L. Sarles, A Theological Evaluation of the Prosperity Gospel (Teologiczna ewaluacja ewangelii sukcesu), Bibliotheca Sacra 143 (Oct.-Dec. 1986): 339.

[7] Kenneth Copeland, The Troublemaker (Wichrzyciel, Fort Worth, TX: Kenneth Copeland Publications, 1996), 6.

[8] John Avanzini, Believer’s Voice of Victory, (Głos zwycięstwa wierzącego) program stacji TBN z 20 stycznia 1991 roku. Cytowany w „Christianity in Crisis” (Kryzys chrześcijaństwa) Hanka Hanegraaffa (Eugene, OR: Harvest House, 1993), 381.

[9] Idem, „Praise the Lord (Chwalmy Pana), program stacji TBN z 15 września 1988 roku. Cytowany w książce Hanegraaffa, 381.

[10] Avanzini, Believer’s Voice of Victory.

[11] K. Copeland, The Laws of Prosperity, 26.

[12] Gloria Copeland, God’s Will is Prosperity (Dobrobyt jest Bożą wolą, Fort Worth, TX: Kenneth Copeland Publications, 1973), 45.

[13] Innymi wersetami, na których bazuje książka Laws of Compensation (Prawo rekompensaty) są: Kzn 11:1, 2Kor 9:6 oraz Ga 6:7.

[14] Gloria Copeland, God’s Will ,54.

[15] K. Copeland, The Laws of Prosperity, 19.

[16] Creflo Dollar, Prayer: Your Path to Success (Modlitwa: twoja droga do sukcesu), March 2, 2009, http://www.creflodollarministries.org/BibleStudy/Articles.aspx?id=329 (dostęp 30.10.2013).

[17] James R. Goff, Jr., The Faith That Claims (Wiara, która stawia żądania), Christianity Today, tom 34, February 1990, 21.

Tłumaczenie: Wierni Słowu
Korekta: Ewangelia w Centrum

Więcej artykułów na ten temat: